Udostępnij ten wpis

Inauguracja roku akademickiego 2025/2026 w Akademii Sztuki Wojennej

We wtorek, 7 października 2025 roku w Akademii Sztuki Wojennej odbyła się inauguracja nowego roku akademickiego 2025/2026 z udziałem byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, który wygłosił wykład inauguracyjny nt. „Siła narodu, moc państwa, solidarność sojuszy. Fundamenty bezpieczeństwa narodowego w XXI wieku”

Siła narodu, moc państwa i jego gospodarka, solidarność sojuszy to fundamenty bezpieczeństwa narodowego państw małych i średnich w tym Polski. Tyle teoria.
Obecna sytuacja międzynarodowa w tym sytuacja bezpieczeństwa, jest do pewnego stopnia porównywalna z sytuacją przełomu lat 80 i 90. Wtedy daliśmy sobie radę. Dziś też jest to możliwe. Warto pamiętać, że wtedy ceną obalenia komunizmu było ryzyko znalezienia się Polski w szarej strefie bezpieczeństwa pomiędzy jednoczącymi się Niemcami a postsowiecką Rosją. Prawie nikt nas nie chciał ani w NATO, ani w Unii Europejskiej. Można powiedzieć, że wbiliśmy się w system zachodni dzięki sprzyjającej sytuacji międzynarodowej ( m.in. słabości postradzieckiej Rosji – szarpanej wewnętrznymi konfliktami np. bunt Janajewa) i mądrości przywódców Polski, potrafiących wykorzystać poczucie historycznych zasług polskiej „Solidarności” i naszą determinację w przezwyciężaniu skutków bankructwa (moralnego, ekonomicznego i politycznego) PRLu (m.in. poprzez realizację planu Balcerowicza, który oznaczał przejście od socjalizmu do gospodarki wolnorynkowej wzorowanej na modelu zachodnim).
Wyszło na nasze. Dzisiaj jesteśmy członkiem NATO i UE. Mamy stale rozwijającą się gospodarkę i przynależymy do rodziny krajów demokratycznych. Tym niemniej pojawiają się coraz liczniejsze zagrożenia dla Polski i świata zachodniego.
Globalnie to jest koniec międzynarodowego porządku liberalnego i przejście na stronę porządku typu power politics – rosnąca rola twardej siły, a nie miękkiego systemu wartości demokratycznych, unilateralizm mocarstw, dominacja egoizmu narodowego, lekceważenie prawa i instytucji międzynarodowych. Trzeba pamięta, że dwa poprzednie okresy dominacji power politics zakończyły się wojnami światowymi. Wśród tych zagrożeń, jako niezwykle istotne, należy wskazać postępujący rozpad jedności świata Zachodu, gdyż USA odsuwają się od Europy w układzie euro-atlantyckim.
Rysuje się ryzyko osamotnienia Europy, ale i więcej – swoistego jej „okrążenia” przez niechętne bądź wrogie mocarstwa. Silna, emocjonalna niechęć prezydenta Trumpa do UE w połączeniu z rosnącą presją migracyjną od południa, a przede wszystkim wojna Rosji przeciw Ukrainie, to oznaki narastających zagrożeń.
Fakt, że kształtowana przez prezydenta Donalda Trumpa polityka może się zmienić, ale zapewne tylko częściowo np. pod wpływem negatywnych doświadczeń na linii Trump – Putin lub kolejnych wyborów. Trzeba też docenić, że europejska część NATO trzyma się zupełnie nieźle, a UE wkracza coraz odważniej na nowe pole integracji jakim jest bezpieczeństwo i obrona przed mocarstwowymi zapędami Rosji Putina. Rosja w sensie politycznym i gospodarczym została wypchnięta z Europy. Zadaniem m.in. Polski jest utrzymanie w Europie przekonania, że trzeba ją konsekwentnie trzymać poza europejskimi drzwiami.
Co w tej sytuacji powinna robić Polska? Jaka powinna być nasza polityka bezpieczeństwa? Po pierwsze potrzebna jest rzetelna ocena stanu zagrożenia i zbudowanie swoistej recepty na pokonanie lub tylko osłabienie wirusów zagrożeń. Twierdzenie, że jedynym źródłem zagrożenia jest Rosja to za mało. Zresztą widać jej słabość. Przecież Rosja od paru już lat nie jest w stanie osiągnąć celów stawianych sobie na Ukrainie. Tyle, że ta sama Rosja do niedawna skutecznie osłabiała Zachód, sprzyjając podziałom wewnętrznym ingerując w procesy wyborcze, kreując agentów wpływu, siejąc propagandę, wywołując chaos. Polska na własnym podwórku powinna się temu przeciwstawiać. Oprócz budowy wojskowych zdolności obronnych bezpieczeństwo Polski wymaga także odporności na antyeuropejską dezinformację i propagandę. Konieczna jest dbałość o utrzymanie dalszego wzrostu gospodarczego. Przypomnę, że owego czasu (2001 r.) przełomowe dla perspektyw modernizacji polskich sił zbrojnych było ustawowe zagwarantowanie ich finansowania na poziomie 2% PKB (to był polski wyjątek na tle ograniczających wtedy swoje wydatki obronne krajów NATO). Od tamtego czasu budżet obronny został uzależniony od wzrostu gospodarczego, od rosnącego PKB. Byłem wtedy ministrem obrony. Pamiętam, że wtedy celem wskazywanym przez NATO było osiągnięcie 25% wydawanych pieniędzy na wydatki bezpośrednio związane z modernizacją techniczną. Nie wiem jak to wygląda dzisiaj. Jestem jednak przekonany, że trzeba i dzisiaj pilnować zdrowej struktury wydatków obronnych tak by utrzymać odpowiedni poziom modernizacji technicznej, nie tylko teraz, ale i na przyszłość.
Wydaje się, że obecnie wszystko przysłania radość ze wzrostu do prawie 5% PKB wydatków przeznaczonych na bardzo szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Jako byłego ministra obrony narodowej i byłego zwierzchnika sił zbrojnych, cieszy każda złotówka powiększająca budżet obronny Polski. Jednak w kontekście planów zwiększenia stanów osobowych wojska w czasie pokoju, warto się zastanowić co to będzie oznaczało za lat 10 i więcej dla wydatków wegetatywnych armii. Czy nie będzie to kosztem dalszej modernizacji technicznej?
Warto zastanowić się także co lepiej zapewni siłę polskiej armii – czy rozbudowane (wbrew dramatycznym trendom demograficznym), stany osobowe na czas pokoju , czy też zwiększenie wysiłku na rzecz rozbudowy rezerw osobowych i sprzętowych na czas zagrożenia wojennego.
Warto przyjrzeć się w tym kontekście np. doświadczeniom, również graniczącej z Rosją, Finlandii. Stosunkowo niewielkie siły w czasie pokoju mogą być tam w warunkach zagrożenia wojennego wielokrotnie powiększone i to do poziomu naprawdę imponującego. Nie ma na świecie kraju, którego zasoby obronne byłyby niewyczerpalne. Dlatego też naszą mądrością (w sytuacji gdy wciąż jesteśmy krajem na dorobku) powinno być optymalne i racjonalne gospodarowanie zasobami finansowymi na rzecz rozwoju sił zbrojnych. Pamiętajmy, że koszt utrzymania jednego żołnierza w służbie zawodowej to równowartość mniej więcej czterech żołnierzy rezerwy. A wojny, szczególnie wojny na wyczerpanie przeciwnika, kończą nie zawodowcy, ale rezerwiści właśnie. Niezwykle ważne jest wyciągnięcie wniosków z przebiegu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Z punktu widzenia czysto wojskowego unaoczniła ona znaczenie artylerii, obrony powietrznej (co niestety jest nadal dużą naszą słabością), dronów i walki radioelektronicznej, a także obronnego przygotowania terenu. Pokazała też, że o przetrwaniu państwa decyduje odporność całego społeczeństwa i wsparcie sojusznicze. Uwidoczniła też znaczenie logistyki, rezerw obronnych i zaplecza przemysłowego zdolnego do produkcji sprzętu, a przede wszystkim amunicji.
W moim przekonaniu wojna rosyjsko-ukraińska każe głęboko przemyśleć rolę lotnictwa, czołgów i śmigłowców bojowych i Marynarki Wojennej. Oczywiście, że przydałaby się Polsce też ponadpartyjna ciągłość polityki obronnej. Jednak w świetle naszych niedawnych doświadczeń wydaje się to pobożnym życzeniem a nie realnością. Wystarczy wspomnieć przekreślone przed około 8 laty kontrakty na śmigłowce czy Patrioty. Do smutnej refleksji prowadzi też wiedza o trwających nadal perturbacjach politycznych z przyjęciem Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP wraz z dokumentami wykonawczymi uwzględniającej doświadczenie wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Tymczasem bez tych strategicznych dokumentów zapadały decyzje o wydatkowaniu grubych miliardów na programy zbrojeniowe rozstrzygając o kształcie polskich sił zbrojnych na wiele, wiele lat.
Należy więc jak najszybciej wprowadzić w życie strategiczne dokumenty. Warto też rozważyć zasadność wprowadzenia cyklicznie opracowywanej Doktryny Obronnej Rzeczypospolitej Polskiej jako podstawy do planowania strategicznego. Doktryna powinna być dokumentem jawnym, uzgodnionym w jak najszerszym układzie politycznym. Jawnej Doktrynie Obronnej powinna towarzyszyć Strategia Wojskowa o wysokiej klauzuli tajności., określająca zasady działania sił zbrojnych i innych struktur siłowych.
Fundamentem systemu obronnego są ludzie – żołnierze i cywilni specjaliści. Wielkie znaczenie ma więc proces kształcenia na rzecz polskiego systemu bezpieczeństwa. Na czasie jest więc idea przekształcenia akademii wojskowej w Uniwersytet Bezpieczeństwa Narodowego jako uczelnię koordynującą kształcenie dowódców najwyższych szczebli oficerów sztabowych z przygotowaniem ekspertów w dziedzinie szeroko pojętego bezpieczeństwa.
Wydaje się, że mamy trochę czasu na zmodernizowanie własnej armii. Dopóki broni się Ukraina, Rosja jest ograniczona w swoich zapędach imperialnych. Ten czas jest potrzebny na ewentualną zmianę polityki Stanów Zjednoczonych i na umocnienie się w obszarze bezpieczeństwa i obronności Europy. Polska powinna stawiać na jedno i drugie, ale przede wszystkim na siebie samą.